Zaszufladkowany do: Filmy z Nicole

Nie ufaj dobrym ludziom
Dogville już przed oficjalną premierą budziło emocje. Zadebiutował na festiwalu filmowym w Cannes i choć nie zdobył tam żadnej nagrody, krytycy byli zgodni – to był najlepszy film festiwalu. Obraz stał się ogromnym wydarzeniem artystycznym i filmowym. Nic dziwnego – kontrowersyjne dzieło prowokuje do głębokich rozmyślań i długich dyskusji. Dlaczego? Ponieważ niszczy pozory i odkrywa maski. Pokazuje cechy, które tak bardzo chcemy ukryć przed otoczeniem.
Akcja filmu toczy się w latach 30. ubiegłego wieku. Do małego miasteczka Dogville przybywa Grace. Kobieta jest ścigana przez gangsterów i szuka kryjówki. Tom, który uważa siebie za lidera i przywódcę, po namowach z mieszkańcami, postanawia udzielić schronienia uciekinierce. Grace w ramach wdzięczności ma wykonywać drobne prace dla każdej rodziny. Początkowo relacje miedzy obywatelami a kobietą układają się idealnie. Jednak kolejne informacje o zaginionej, które docierają do miasteczka budzą niepokój i niemałe emocje. Mieszkańcy uważają, że powinno być większe wyrównanie – rekompensata. Kobieta zgadza się więc pracować dłużej i za mniejsze wynagrodzenie. Z dnia na dzień, Grace jest coraz bardziej wykorzystywana i poniżana. Nieprzyjemna sytuacja zmusza kobietę do ucieczki.
Film Larsa von Triera to niezwykle poruszające i kontrowersyjne dzieło. Budzi emocje nie tylko ze względu na treści, jakie przekazuje, ale też samą formę przekazu. Jednak nietypowa scenografia ma za zadanie skupić naszą uwagę głównie na treści dzieła, a nie na jego wizualnym wyglądzie. Reżyser stale poszukuje nowych wariantów do wyrażania swoich filmów i za każdym razem udaje mu się zaszokować odbiorcę. Nie inaczej jest w tym przypadku. Von Trier do perfekcji opanował sztukę manipulowania widzem i jego uczuciami. Początkowo można mieć pewne opory z przyjęciem pewnych umownych zasad. Surowość obrazu budzi w pierwszej chwili zdziwienie, a nawet śmiech. Wszystko zależy od tego, czy odbiorcy uda się pokonać bariery i zaakceptować nowy sposób tworzenia filmu i przekazywania historii.
Na planie reżyser zdołał zgromadzić niezwykle udaną obsadę. Znajdziemy tu m.in. Lauren Bacall, Paula Bettany, Patricię Clarkson, czy Stellana Skarsgarda. Jednak na prawdziwe pochwały zasługuje niezaprzeczalnie Nicole Kidman. Aktorce udało się rozwiązać skomplikowaną i wielowymiarową postać, jaką jest Grace. Kluczem do rozwikłania bohaterki okazała się naturalność i prostolinijność – cechy, które Kidman zdołała przekazać za pomocą swojej kunsztownej gry aktorskiej. Nie tylko ona – widać, że cała obsada sprostała wszelkim fizycznym i emocjonalnym wyzwaniom, jakie niosły ze sobą te wybitnie złożone i wieloaspektowe role.
Jako tło muzyczne do swojego filmu, Lars von Trier wybrał utwory Antonio Vivaldiego. Trzeba przyznać, że to dość niekonwencjonalne posunięcie, zważywszy na nietypową już formę filmu-teatru. Jednak barokowe utwory kompozytora zaskakująco idealnie komponują się filmem i nadają mu niepowtarzalny nastrój oraz swoisty charakter. Intrygującym zabiegiem jest również dodanie do napisów końcowych utworu Davida Bowie’go „Young American”, któremu towarzyszą zdjęcia Ameryki i Amerykanów z czasów Wielkiego Kryzysu.
Dogville to przeszywające studium ludzkiej natury, obnażające m.in. takie cechy, jak okrucieństwo. Historia człowieka wykorzystywanego fizycznie i psychicznie przez otoczenie, sięgająca kresu upodlenia i poniżenia istoty ludzkiej. Opowieść o tym, do jakich granic możliwości może posunąć się człowiek w stosunku do bliźniego. To uniwersalna opowieść o tym, jak dobro może się łatwo przerodzić w zło. Film z pewnością podzieli publiczność – jedni będą znudzeni, inni wstrząśnięci lub zirytowani. Jedno jest pewnie. Nikt nie pozostanie obojętny.
Zaszufladkowany do: Nowości filmowe
Jest już nowy zwiastun TV do Australii. Do obejrzenia poniżej i w dziale zwiastuny
Zaszufladkowany do: Plotki
Jest na to duża szansa, zważywszy na fakt, że Russel Crowe (44 l.) i Nicole Kidman (41 l.) to bliscy przyjaciele. Ich dzieci zostały już sobie przedstawione!
Synek Russela, Tennyson ma 2 lata i urodził się w tym samym dniu, co 2-5 miesięczna córeczka Nicole, Sunday Rose. Ich rodzice świenie się znają, a Kidman wpadla ostatnio na szalony pomysł.
- Mocno wierzę, że oni się kiedyś pobiorą – powiedziala aktorka do Crowe’a.
Na całe szczęście Nicole tylko żartowała. Russel jednak nie pozostał jej dłużny.
- Wiem, że między Sunday i Tennysonem jest już porozumienie, a więc mój syn jest już zaręczony – śmiał się aktor.
Ciekawe co na to powiedzą sami zainteresowani.
Źródło: super express
Zaszufladkowany do: Plotki
W sieci pojawiły się pierwsze zdjęcia córeczki Nicole Kidman – Sunday Rose.
To pierwsze biologiczne dziecko Nicole. Wcześniej kilka lat bezskutecznie starała się zajść w ciążę, ale nigdy jej się to nie udało. Ze związku z Tomem Cruisem ma dwójkę adoptowanych dzieci.
Aktorka twierdzi, że poczęcie Sunday Rose było cudem. Zawdzięcza go podobno kąpielom w starych źródłach w Australii.
- W ten sposób poczęło się siedmioro dzieci, tylko jedno z
nich było płci męskiej. Jest coś 
wyjątkowego w źródłach Kununurra, teraz śmiało można je nazwać wodami płodności.
Źródło: gadulek
Zaszufladkowany do: Filmy z Nicole

Wyświechtane pozdrowienia z Rosji
Oglądając film po raz pierwszy zastanawiałem się, do kogo twórcy chcieli go zaadresować. Do fanów komedii? Młodych nastolatek lubiących romanse? Mężczyzn, chcących przeżyć dreszczyk emocji? A może do dojrzałych ludzi, oczekujących sporej dawki erotyzmu? Scen erotycznych jest tylko kilka, żarty i gagi można policzyć na palcach jednej dłoni, intryga nie trzyma w napięciu, nie wspominając o romansie, którego po prostu nie ma.
John typowym mieszkańcem Londynu – mieszka poza miastem, pracuje od rana do wieczora w banku i… nie ma dziewczyny. Zdesperowany postanawia skorzystać z oferty biura matrymonialnego i zamówić sobie dziewczynę z Rosji. Przyszła narzeczona okazuje się wszystkim, czego John… nie oczekiwał! Pali jak smok, nie jest zbyt przyjaźnie nastawiona i zna tylko jedno słowo po angielsku. Mężczyzna nie potrafi odnaleźć wspólnego języka z Nadią. Sprawy komplikują się, gdy dziewczynę odwiedzają kuzyni z Rosji. John ma tego już dosyć i każe Rosjanom poszukać sobie noclegu gdzie indziej. Kiedy okazuje się, iż mężczyźni to przestępcy, John próbując ocalić Nadię, mimowolnie zostaje wplątany w gierki oszustów. Od tej chwili będzie zdany jedynie na siebie. Czy planując ucieczkę zaufa Nadii, kiedy się dowie, że ona również przygotowała dla niego niespodziankę?
Tworząc obraz, twórcy próbowali połączyć kilka gatunków filmowych, co nie za bardzo im się udało. Komedię połączyli z wątkiem kryminalno-sensacyjnym, erotycznym związkiem pary głównych bohaterów oraz filmem romantycznym. Efekt to istny koktajl Mołotowa, ale w negatywnym znaczeniu tego słowa. Wybuchowa mieszanka gatunków działa na niekorzyść filmu – wywołuje jedynie zamęt i zamieszanie w głowach odbiorców.
Wielkie brawa należą się za to dla obsady filmu. Nicole Kidman, Mathieu Kossovitz i Vincent Cassel sprawiają wrażenie bardzo wiarygodnych Rosjan. Co ciekawe żaden z aktorów nie mówi przecież po rosyjsku. Również partnerujący Kidman Ben Chaplin, będący jednym z komediowych akcentów filmu, wypada świetnie w roli nieporadnego Anglika. Szkoda, że pomiędzy dwójką tą postaci nie ma chemii – związek pary głównych bohaterów nie jest interesujący i nie czuć fizycznej bliskości, ani wzajemnego przyciągania.
Nie widzę jednak niczego innego, co można by pochwalić lub zaliczyć na plus dla filmu. Ścieżka dźwiękowa, choć zawiera całkiem przyjemne dla ucha rosyjskie akcenty, nie idzie w parze z filmem. Fabuła nie trzyma w napięciu, a zakończenie jest dość przewidywalne. Zdjęcia również nie zachwycają – nie znajdziemy tu ciekawych obrazów, czy wartych drugiego spojrzenia widoków.
Dziewczyna na urodziny to film, który miał potencjał. Łącząc kilka gatunków, filmowcy zagubili się w swojej historii, którą chcieli przekazać. Sądziłem, że film będzie czymś w rodzaju pięknej pocztówki z pozdrowieniami z lodowej krainy. Okazał się jednak być wypłowiałą i tandetną widokówką z oklepanymi frazesami, którą wyrzuca się do kosza od razu po przeczytaniu. Szkoda.
Zaszufladkowany do: Plotki
Nicole Kidman wierzy, że zaszła w ciążę dzięki magicznej “wodzie płodności”, w jakiej kąpała się podczas zdjęć do filmu Australia.
41-letnia aktorka, która 2 miesiące temu urodziła córeczkę Sunday Rose, twierdzi, że jej ciąża była wynikiem działania niezwykłych wodospadów w miasteczku Kununurra, ponieważ oprócz niej w ekipie filmowej było jeszcze sześć ciężarnych kobiet.
- Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek zajdę w ciążę i urodzę dziecko, ale podczas pracy nad tym filmem właśnie tak się stało. W trakcie produkcji przydarzały nam się same wielkie rzeczy: mieliśmy upały i nawałnice, epidemię końskiej grypy, a ja zaszłam w ciążę, podobnie jak sześć innych pań, z których tylko jedna urodziła chłopca.- mówi.
Wszystkie kąpałyśmy się w wodospadach Kununurra, więc teraz nazywamy je “wodami płodności”, dodaje gwiazda w wywiadzie dla australijskiego magazynu Women’s Weekly.
Źródło: wp
Zaszufladkowany do: Plotki
Dwu i pół-miesięczna córeczka Kidman i Urbana uczy się żyć w blasku fleszy, ale zakosztuje również spokojnego i rodzinnego życia w Nashville, mówi przyjaciel Ronnie Dunn.
Piosenkarz w rozmowie z magazynem People twierdzi, że Nashville to idealne miejsce do wypoczynku. Wspomina również o SMS-ie, którego dostał od Keitha, dotyczącego Sunday Rose.
- Powiedział, że za każdym razem, kiedy wsiadają do córeczką do samochodu, dziewczynkę śmieszą uderzające o auto aparaty. – mówi muzyk.
Dunn twierdzi też, że Keith’owi bardzo podoba się rola taty. – Próbuje się z tym uporać, a mówiąc to brzmiał bardzo szczerze.
Źródło: people
Jeszcze w tym miesiącu, słynne australijskie linie lotnicze QUANTAS rozpoczną kampanię promującą film Australia. Będzie to największa akcja promocyjna od czasów igrzysk olimpijskich w Sydney.
Każdy, kto skorzysta z usług linii, na pewno znajdzie informacje o filmie. Billboardy rozwieszone są nad tablicami przylotów i odlotów. Również pasaże lotnisk są pokryte ponad tuzinem oprawionych plakatów z filmu. Pasażerowie mogą dowiedzieć się m.in. jak wygrać wejściówkę na premierę obrazu w Sydney, specjalny przegląd filmu i możliwość wywiadu z Hugh Jackmanem.
Źródło: australiamovie.net
W 75. rocznicę powstania mazgazynu Women’s Weekly, na okładce zagościli Nicole Kidman i Hugh Jackman.
- Nic dziwnego, że jesteśmy dumni z naszego dziedzictwa – kształtuje ono nasze życia. Nicole Kidman w swoim urodzinowym piśmie mówi, iż spuścizna gazety jest pocieszająca i kojąca. – mówią redaktorzy.
- Jesteśmy niezwykle szczęśliwi, że Nicole Kidman i Hugh Jackman – dwie najbardziej rozpoznawane australijskie gwiazdy – zgodzili się pozować do okładki naszego urodzinowego wydania i po raz pierwszy dla naszego pisma porozmawiać o nadchodzącym filmie obojga aktorów - Australii. Artykuł zawiera sześć stron razem ze zdjęciami z filmu.
Źródło: australiamovie.net
Zaszufladkowany do: Filmy z Nicole

Prędzej, czy później odnajdą Cię…
Inni należy do filmów, do których się wraca. Obraz jest już klasykiem – film, na którego sukcesie bazują dzisiejsze horrory, wyznaczył nowe trendy w tworzeniu kina grozy. Co zdecydowało o jego popularności? Z pewnością prosta historia, która, wydawać by się mogło jest stara jak świat, a jednak po dzień dzisiejszy zaskakuje świeżością. Film jednak nie obfituje w wiele scen typowych dla tego gatunku – żadnej krwi, przerażających widoków i potworów. Czy w dobie maszyn, komputerów i efektów specjalnych taki film może być interesujący dla dzisiejszego widza? Owszem, i to bardzo.
Grace mieszka razem z dziećmi w domu na odludziu. Dzieci cierpią na bardzo rzadką chorobę – fotofobię i muszą ciągle przebywać w ukryciu. Z tego powodu ich dom jest stale pogrążony w mroku. Kiedy służba z niewyjaśnionych powodów opuszcza posiadłość, na ich miejsce niespodziewanie zjawiają się nowi zastępcy. Grace jest zdziwiona faktem, iż nowoprzybyli kiedyś tutaj pracowali. Mniej więcej w tym samym czasie w domu zaczynają się dziać dziwne i trudne do wyjaśnienia rzeczy – kobieta słyszy głosy, kroki i wyraźnie czuje czyjąś obecność. Jej obawy zdaje się potwierdzać córka Ann, która twierdzi, iż widziała tajemnicze zjawy. Grace początkowo nie wierzy córce. Jednak z czasem przekonuję się, iż dom kryje wiele zagadek, a służba nie jest w rzeczywistości tymi, za kogo się podają…
Już samo miejsce akcji – rozległa posiadłość na odludnej wyspie, wydaje się być idealne dla tego typu filmu. Fakt, iż dzieci cierpią na chorobę, która zmusza mieszkańców do obcowania z mrokiem i ciemnością czyni tę historię tym bardziej interesującą. W domu nie znajdziemy też żadnych przedmiotów, które wywołują hałas, toteż nasz słuch jest bardziej wyostrzony. Mrok i cisza doskonale się razem zazębiają, tworząc nieuniknione poczucie strachu. Kolejny interesujący zabieg polega na tym, iż nie uświadczymy tutaj żadnych scen przemocy, nie zobaczymy ani kropelki krwi, czy makabrycznych widoków. Reżyser, który trochę zatęsknił do klasycznych filmów grozy, postawił na nastrój i to był strzał w dziesiątkę! Opowieść wydaje się być dzięki temu niezwykle prawdopodobna i realna, a co za tym idzie bardziej atrakcyjna dla widza.
Grająca tytułową postać Nicole Kidman doskonale sprawdza się w roli głównej bohaterki. Widać, że aktorka lubi eksperymentować z wyzwaniami, jakie niosą kolejne role, a postać Grace niewątpliwie taka jest. Bohaterka filmu to osoba o niezwykle mocno zakorzenionych przekonaniach. Za wszelką cenę próbuje nie dopuścić do siebie myśli o dziwnych zdarzeniach, tłumacząc sobie je na swój sposób. Kidman zrozumiała skomplikowaną złożoność swojej postaci, nadając jej przy tym wyrazistości i wiarygodności. Nic dziwnego, Nicole nie jest obce słowo empatia – wystarczy spojrzeć w jej filmografię, a znajdziemy tam wiele uznanych i dramatycznych ról oraz nierzadko nagradzanych kreacji filmowych.
Aktorce towarzyszy Christopher Eccleston. Jego postać jest nieco niezrozumiała, co ma wpływ na nijaką grę aktora. Zawiłość i wewnętrzne rozterki bohatera trochę przerosły możliwości Ecclestona, a przy kreacji Kidman, jego postać i gra po prostu blaknie. Nic zarzucić natomiast nie można innym drugoplanowym aktorom (włączając dzieci), którzy wydają się być stworzeni do tego typu ról.
Za muzykę w filmie odpowiada… sam reżyser! Alejandro Amenabar postanowił osobiście zadbać o oprawę muzyczną swojego filmu. Stworzył niezmiernie intrygujący soundtrack – jego kompozycje budzą niepokój, by następnie uspokoić, a nierzadko też uśpić na chwilkę czujność widza. Utwór otwierający film „The Others” nadaje obrazowi niepowtarzalnego klimatu i wprowadza w nastrój opowieści, a pojawiające się w tym czasie obrazki z filmu (stylizowane na stare ryciny) tworzą interesujący kontrast.
Inni to jeden z lepszych i ciekawszych filmów w swoim gatunku. Niebanalna historia i obfitująca w zaskakujące zwroty akcji fabuła sprawiają, iż widz jest skutecznie przykuty do ekranu. Prócz dreszczyku emocji obraz skłania także do wysiłku psychicznego – po seansie w głowie kłębią się pytania, na które odbiorca próbuje sobie odpowiedzieć. Najlepszą odpowiedź znajdziemy.. oglądając ponownie film! Wtedy nasze obiekcje i zastrzeżenia zostaną efektywnie rozwiane.